Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jadzia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jadzia. Pokaż wszystkie posty

10 marca 2016

siedem lat

Siedem lat. Siedem długich a jakże krótkich lat. Lat, w których poranki zaczynały się o godz 5 rano, w porywach o 6-tej, Twoim uśmiechem na twarzy i słodkim słowem "aaaam". Tyle lat, podczas których wspólnie jadłyśmy przygotowane wcześniej obiady, desery i kolacje śmiejąc sie i brudząc całą kuchnie przy tym. Czas, w którym każdy dzień był intensywniejszy niż z pozoru wyglądał, a każda noc spokojniejsza kiedy spałaś obok.

 Dopiero tyle lat minęło a wspomnienia wydają się nie mieć końca. Zadziwiające jest to jak bardzo zaczęłam doceniać każde napotkane "coś" w swoim życiu. Zaskakujące jest to, że choć nie zrobiłaś tego specjalnie i pewnie nie jesteś tego świadoma to sprawiłaś, że moje życie nabrało barw i sensu. Każdego dnia patrząc na Ciebie jak się uśmiechasz, jak radzisz sobie z każdym wyzwaniem i poznajesz otaczający świat, jestem wdzięczna, że mogę towarzyszyć Ci w tym i poznawać na nowo siebie. 

Zawsze mówiłam, że nie musiałaś w swoim życiu nic wymuszać bo z pełną aprobatą zgadzałam się na Twoje pomysły. A nawet  wyciągałam z nich lekcje dla siebie.  I mam nadzieje ( broń Boże cichą), że nie ograniczałam Twojej wyobraźni, marzeń, przestrzeni czy choćby chęci. 

Bądź nalepszą wersją siebie <3

Kocham Cię córeczko!

07 listopada 2015

Życie to coś więcej niż technika.

Jestem staroświecka. Jestem niemodna. Nudna. Nie idę z duchem czasu. Nie znam się. Nie wiem jak moje dzieci ze mną wytrzymują. Przecież to wstyd. Powiedziałabym nawet, że w dzisiejszych czasach nie można się do takich rzeczy przyznawać...

06 sierpnia 2015

Arcydzieła, malowanie i moja duma



Kiedy pięć lat temu wyjęłam pierwsze kredki i pokazałam Jadzi jaką frajdą może być kolorowanie, nie mogłam się doczekać kiedy jej arcydzieła będę kolekcjonowała w teczce. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że czeka ją długa droga do odważnego i przede wszystkim świadomego malowania, kolorowania bądź rysowania.

Kiedy maluch zaczyna malować cieszymy się z pierwszej pogryzmolonej kartki. Następnie przepełnia nas duma kiedy pierwszy raz podaną kolorowankę świadomie „pokoloruje”. Jjednym kolorem. Po czym tłumaczymy aby wzięło różne kolory by rysunek był kolorowy. Kiedy już opanuje sztukę kolorowego rysowania tłumaczymy, że nie należy wychodzić za linie. Uczymy pierwszych łatwych rysunków i zachęcamy by starało się odwzorować.  Kolejnym krokiem jest pokazanie różnych narzędzi, którymi możemy malować. Kredki ołówkowe, świecowe, farby, ołówek, flamastry,  kolorowe długopisy bądź zakreślacze. Niby pokazywałam, tłumaczyłam i poszerzałam jej wizję malowania. Mimo wszystko czułam, że to za mało. Chciałam pokazać, że malowanie jest zabawą nie mającą sztywnych reguł. I tak zaczynając od początku pokazywałam jej różne sposoby kolorowania. Temperując kredki świecowe i palcami rozcierając. Kolorowanki malowałyśmy robiąc kolorowe linie wzdłuż konturów postaci. Zamiast pędzelków używałyśmy własnych palców lub pałeczek do uszu. Odciskałyśmy stopy, dłonie, kolana oraz łokcie na kartce. Flamastrami kolorowałyśmy kamienie, chusteczki, kostki lodu oraz stare koszulki. Rysowałyśmy tatuaże na skórze oraz obrazy na ścianach. Rozcierałyśmy plastelinę na kartce, a także rozmazywałyśmy kleje brokatowe. Następnie doszły sypkie brokaty, cekiny, naklejki, bibuła, gazeta jak i przyklejanie kawałków materiałów, włosów swoich i sztucznych oraz obierków z natemperowanych kredek.
Czy przy tym bawiłam się razem z Jadzią? Oczywiście! Czy lubiłam brudzić się i wygłupiać razem z nią? Jasne, że tak. Oczywiście były chwile kiedy sprzątanie trwało godziną czasu. Były momenty kiedy chciałam powiedzieć „dosyć”, usiądź sama i pokoloruj kolorowankę „normalnie”. Nie raz pewnie starałam się narzucić swój sposób bądź przekonać ją by robiła to po mojemu aby potem było mniej sprzątania. Jednak kiedy teraz patrzę na jej rysunki, w których jest jej „dokładność” i wizja. Jak widzę jak kreatywnie potrafi użyć przedmiotów, w zasięgu jej wzroku by stworzyć coś niesamowitego, to uśmiecham się sama do siebie. Cieszę się, że po drodze nie zwątpiłam. Jestem dumna z siebie, że nie narzuciłam Jej swojej wizji i nie wmówiłam, że malować można tylko w dany sposób. Nie zabiłam w Niej czegoś istotnego- wyobraźni.


26 stycznia 2015

Jak zachęcić dziecko do mycia zębów

Czy kiedykolwiek przychodziło Wam do głowy, że mycie zębów może być problemem? Przecież to naturalna czynność. Zęby należy myć rano i wieczorem. Niby tak, a ja tego nienawidziłam! Serio. Od dzieciństwa robiłam wszystko ażeby zębów nie myć. Chwała za to mojej mamie, że ganiała mnie codziennie rano i wieczorem. Skarby świata jej za to, że kiedy wypiłam wieczorem słodki napój (już po umyciu zębów) Ona kazała mi ponownie iść je myć. To był dramat dla mnie. No ale szłam je umyć. Mama przecież kazała...

29 listopada 2014

Urodziny są tylko raz w roku...

Wszyscy rodzice wiedzą nie od dzisiaj, że urodziny dziecka to jeden z ważniejszych dni w roku. Zapraszamy gości, dekorujemy mieszkanie, kupujemy tort. Może nawet robimy go sami, po to żeby ten dzień był wyjątkowy. Ażeby w tym dniu nasze dziecko wiedziało, że jest najważniejsze. Tak jest kiedy w domu ma się jedno dziecko. Kiedy na świecie pojawia się rodzeństwo sprawy się trochę komplikują. Choć w sumie to komplikują je dorośli.

09 września 2014

Chwile, o których warto pamiętać

Jestem mamą. Mam nadzieje, że według moich dzieci najcudowniejszą. Mamą, która pragnie uszczęśliwić swoje dzieci na każdym kroku. Niektórzy mówią że wychowuje bezstresowo. Nie prawda. Nie istnieje coś takiego. Nie da się żyć nie odczuwając stresu. Fakt staram się zminimalizować go moim dzieciom jak tylko mogę.

Chcę pokazać im jaki piękny jest otaczający nas świat. Chciałabym żeby potrafili się cieszyć z każdej najmniejszej rzeczy. Odnajdywali piękno w otaczającej ich przestrzeni. By byli sobą nie wstydząc się tego. Chciałabym również aby zapamiętali mnie jako mamę bawiąca się z nimi. Korzystającą z nadarzających się okazji. Latająca razem z nimi na boso po trawie i kałużach. Budująca zamki z błota, zbierająca kamienie i listki. Szukająca ślimaków i malująca kredą na chodniku. 

03 września 2014

Bezsilność to coś okropnego!

Kiedy na świcie pojawia się Twoje dziecko wiesz jedno, zrobisz wszystko ażeby było szczęśliwe. Pokonasz wszelką trudność i przeniesiesz nie jedną górę byle tylko pomóc i ułatwić życie swojemu dziecku. Nie dopuszczasz do siebie myśli, że coś może pójść nie tak. Nie wyobrażasz sobie nawet sytuacji, w której nie będziesz mógł za wiele zrobić. Co więcej wydaje Ci się, że coś takiego jak bezsilność nie istnieje.

24 czerwca 2014

Codziennie uczę się czegoś od swoich dzieci

Od czerwca mam w domu dwójkę dzieci 24h/dobę. Od czerwca moje życie kolejny raz musiało sie przeorganizować. Pomyślicie sobie, a cóż to takiego siedzieć z jednym więcej dzieckiem w domu. Dla mnie różnica jest kolosalna! I nie chodzi mi tu o zwiększenie ilości gotowanych posiłków.

10 czerwca 2014

Dzień Dziecka


Nie to żebym żałowała dzieciom zabawek. Lecz nie jestem fanką wręczania dzieciom materialnych prezentów z byle jakiej okazji. I nie chodzi mi o to, że później mam problem z ulokowaniem tego w ich pokoju. No dobra, może o to też chodzi :) Po prostu uważam, że Dzień Dziecka jest po to aby przypomnieć rodzicom, że o wiele przyjemniej jest spędzić CAŁY dzień z dziećmi na wspólnych zabawach i figlach. Żyjemy w tak zaganiani, że ciężko jest nam wygospodarować trochę czasu tylko dla dziecka. Dlatego też, jak co roku, postanowiliśmy spędzić wspólnie dzień. A dokładnie mówiąc pół dnia gdyż mama po panieńskim musiała swoje odespać:)

26 maja 2014

Dzień Mamy i Cóki

Dziś kolejny raz przekonałam się o tym, że warto w życiu być spontanicznym. Nie wszystko da się ustalić i zaplanować. Piękne momenty przychodzą niespodziewanie. Czasami trzeba je tylko dostrzec.

13 maja 2014

"... i żyli długo i szczęśliwie". Czyli co robili?

"... i żyli długo i szczęśliwie". "Co to znaczy szczęśliwie?" zapytała mnie kiedyś Jadzia jak skończyłam czytać jej królewnę Śnieżkę. Długo zastanawiać się nie musiałam. Bez chwili namysłu zaczęłam opowiadać Jadzi dalsze historie Królewicza i Królewny Śnieżki. Jadzia była zachwycona i co wieczór chciała ażebym opowiadała jej dalsze losy głównych bohaterów, którzy "żyli długo i szczęśliwie". 

Nie dziwię się jej. Jako dziecko strasznie ciekawiło mnie jak dalej potoczyły się losy Kopciuszka, Syrenki Ariel czy Śpiącej Królewny. Nie wiedziałam co oznacza tekst "długo i szczęśliwie". Bo co się kryje pod słowem "szczęśliwie"? Gdzie mieszkali? Z kim? Co robili w ciągu dnia? Czy mieli dzieci? Ile? A zwierzęta mieli? Co się stało ze złymi charakterami? Co jedli na kolację? W co się bawili?

Tych pytań miałam tysiące. I nie wiem czy to ja takie geny daję, czy może wszystkie dzieci tak mają ale Jadzia podobnych pytań ma miliony! Czasami aż mnie zatyka i nie wiem co odpowiedzieć mam.  Oczywiście cieszy mnie zaciekawienie jej dalszymi losami bohaterów. Jednakże mam z tym mały problem. Kiedy wymyślam jej na poczekaniu historię to musi ona być za każdym razem taka sama. Nie może być różnych zakończeń. Czemu? "Dlatego, że to już nie historia a serial" - tak odpowiedziała mi kiedyś Jadzia.

Dlatego nawet nie wiecie jak się cieszę, że 21 maja 2014 roku Wydawnictwo Bukowy Las poszerzy swoją ofertę o kolejną książkę. I to nie byle jaką bo "Ever After High. Księga Legend", dzięki której dowiemy się jak potoczyły się dalsze losy znanych nam z dzieciństwa bohaterów.



Już nie mogę się doczekać kiedy usiądę razem z Jadzią na łóżku przykryte kocem i zaczniemy czytać dalsze losy znanych księżniczek. Jedno jest pewne. Będę znała Ever After Hight na pamięć i minimum miesiąc będę czytała codziennie wieczorem.

Czy Wy albo Wasze dzieci zastawiały się kiedykolwiek jak potoczyły się dalsze losy Księżniczek i Książąt?

09 maja 2014

Uśmiech na twarzy i to nie byle jaki uśmiech...

Szok! Totalny szok! Nie spodziewałam się tego. Znaczy się jak pomyśleć o całym zdarzeniu dłużej to teoretycznie wiedziałam, że ta chwila nadejdzie. Jednakże myślałam, że będą jakieś oznaki zbliżającej się zmiany. A tu nic. Zero. Stało się. Trochę płaczu, trochę łez, a potem uśmiech na twarzy i to nie byle jaki uśmiech...

24 kwietnia 2014

KOLORowe urodziny Jadzi

Urodziny są magicznym dniem. Dniem, w którym wszystko zdarzyć się może. Każde życzenie może się spełnić. Każdą  zachciankę trzeba zrealizować. To jest jeden dzień w roku, w którym liczy się solenizant. Tylko on. To jego święto. Dlatego kiedy wyprawiamy urodziny Jadzi liczy się tylko to ażeby ona była szczęśliwa i żeby jej się podobało.

W tym roku moja jakże świadoma córka wiedziała od samego początku co chce. Już jakieś pół roku wcześniej oświadczyła że marzą jej się urodziny w Figlolandi. Chce mieć duży tort oraz zaprosi wszystkie dzieci z przedszkola. Jej życzenie było dla nas rozkazem. Zrobiliśmy wszystko ażeby jej  urodziny były jak najbliższe tego co sobie wymyśliła.

10 marca 2014

Dzięki Niej poznałam prawdziwą miłość...

Minęło 5 lat od kiedy Jadzia jest z nami. Mam wrażenie, że przez palce te lata mi przeciekły. Za szybko! Zdecydowanie za szybko minęły! Pamiętam każdy uśmiech, każdą przygodę i każdy wyraz twarzy Jadzi. Pamiętam jej pierwsze słowa, miny, gesty oraz kroki. Pamiętam pierwsze próby stawiania swoich granic. Nie żałuje żadnej chwili, którą z nią spędziłam. Nie żałuje żadnej sekundy z naszego wspólnego życia. Jestem wdzięczna wręcz, że mogłam uczestniczyć w jej pierwszych razach...

24 lutego 2014

To nie jest post pod tytułem uczcie się na moich błędach.

Nie uważam się za złą mamę. Wydaje mi się, że jestem nawet dobrą. Staram się słuchać, rozmawiać i reagować na potrzeby moich dzieci. Tłumaczyć im otaczający ich świat i chronić przed krzywdą. Nigdy nie sądziłam, że poczuję iż zawiodłam. Różne historie widzi się w telewizji, o różnych czyta się w gazetach i internecie... "Widzi się" i "czyta" ale nie PRZEŻYWA OSOBIŚCIE! Sobotni poranek był koszmarem i tragedią. Te kilka minut (chociaż ja miałam wrażenie, że trwało to wieczność) odcisnęło ślad we mnie. Sprawiło, że zwątpiłam w siebie jako mamę. Poczułam, że zawiodłam na całej linii...

29 stycznia 2014

Poranne przemyślenia

Lubie nasze poranki. Nie przeszkadza mi nawet fakt, że moje dzieci wstają o 6... czasami nawet  przed. Przyzwyczaiłam się już do tego...

23 stycznia 2014

O ważnych sprawach trzeba mówić głośno!

Pięć lat temu urodziłam Jadzie. Było dla mnie oczywiste, że karmić ją będę piersią. Dlaczego było oczywiste? A czemu miałoby nie być? Jestem kobietą, ssakiem i tak zostałyśmy stworzone. Jednak kiedy już była po tej stronie, razem z nami, okazało się, że mamy pewne problemy.

10 stycznia 2014

Tulala Iga

No zapomniałam! Nie wiem jak to się stało ale zapomniałam napisać Wam o Księżniczce Idze. Znacie? Pewnie nie ale nie martwcie się. Zaraz wszystko Wam opowiem.


16 grudnia 2013

Pierwsze buty

Buty. Kawałek materiału i podeszwy zakładany na nogi ażeby w stopy cieplej było i wygodniej się chodziło. Ot co! A jednak kiedy szukaliśmy butów dla Jadzi okazało się, że temat wcale nie jest taki prosty.
Stopy dziecka kształtują się do 8 roku życia dlatego też ważne jest abyśmy zadbali o nie najlepiej jak się da.

05 grudnia 2013

BYYYŁ! JUŻ BYYYYŁ...

BYYYYŁ! Był już u nas Mikołaj! I zostawił prezenty :) Dzieciaki zasnęły wykończone dzisiejszymi zajęciami  więc i Mikołaj zaszedł na chwile. Nie bójcie się! Nie zatrzymałam go. Grzecznie wpuściłam, pokazałam gdzie buty stoją... powiedział "dzień dobry", zostawił prezenty i pomachał na do widzenia. Mówił coś, że idzie dalej butów szukać. Także ten... WYCZYSZCZONE MACIE JUŻ SWOJE???? Jak nie to już uciekać! Co będzie jak zajdzie i nie znajdzie? Nie ryzykujcie lepiej :)