Nie mam telefonu! To znaczy mam ale nie działa. Znaczy się działa ale jakby nie działał. A mianowicie zasięgu brak. Nie ma! I znaleźć go nie mogę... A wszystko zaczęło się wczoraj wieczorem kiedy to położywszy dzieci spać sięgnęłam po telefon ażeby wykonać telefon do koleżanki. Okazało się, że nie mogę ani do niej, ani do NieMęża... do nikogo! PANIKA! Dosłownie. Bo jak to?! Nie mam kontaktu ze światem, a świat nie ma kontaktu ze mną... I co teraz? Co robić? A przede wszystkim jak żyć? Myśli przelatywały przez głowę. Oczywiście było też kilka strasznych wizji (sama z dwójką dzieci w domu przy lesie, bez możliwości powiadomienia kogokolwiek...). Wyobraźnię wyłączyłam i podeszłam do sprawy spokojnie... a więc wzięłam kąpiel, książka w dłoń i odpoczywałam...