To miał być babski dzień. Babski dzień bez dzieci. Od samego rana do wieczora. Dobre jedzenie, ploty, trip poza miasto, dużo śmiechu, jezioro i karaoke w samochodzie. Taki był plan. Tak miało być. No i było... prawie gdyż karaoke zabrakło. I nie dlatego żeśmy chętne nie były i wstydziły się swoich jakże anielskich głosów. Absolutnie! Po prostu zapomniałyśmy o radiu. Nie było nam ono potrzebne. Ba! Powiem więcej, w drodze powrotnej, przed Olsztynem zorientowałam się, że się zepsuło! Takie gaduły z nas. Ale po kolei...