Jako, że moja Jadzia jest z marca, a Kacprowy z listopada, wiadomym jest że na piknikach urodzinowych w plenerze mogę jedynie bywać. Nie będzie mi dane urządzić takich urodzin moim dzieciom. Chcąc nie chcąc pozostało nam tylko bywać na takich imprezach... Tak myślałam jeszcze do niedawna. Okazało się, że BARDZO dobra koleżanka (siostra z wyboru bym nawet rzekła) poprosiła mnie i urządzenie takowego przyjęcia niespodzianki dla jej córki. Nie myślałam długo. Od razu się zgodziłam!