28 listopada 2013

W oczekiwaniu na zimę

Zima. Jedni czekają na nią z utęsknieniem. Inni marzą by na ten okres przenieść się w ciepłe kraje. A ja zimy wypatruje już od końca lata. Pewnie myślicie, że bzdury wypisuje... ale ja tak poważnie. Serio, serio. UWIELBIAM zimę. Lubię kiedy słupek na termometrze spada poniżej zera. Z podnieceniem i niecierpliwością czekam na pierwsze płatki białego puchu. A kiedy już otaczający mnie świat pokryje śnieg cieszę się jak dziecko :)

26 listopada 2013

Kacprowo prezentowo :)

Kacprowy pisać nie potrafi. Czy wie coby chciał? Przypuszczam, że wie... jestem pewna, że będzie chciał to czym będzie bawiła się Jadzia :) A, że mama myśli o wszystkich więc i listę prezentów dla Kacprowego też stworzyła :) Żeby Mikołaj wiedział, w którym kierunku pójść. Chciałabym żeby dostał akurat te rzeczy gdyż mi się one podobają i używać ich będziemy. Także ten... teges.... tego...

List do Świętego Mikołaja

Jadzia napisała list. W końcu Święta się zbliżają to normalne, że dzieci piszą listy do Mikołaja. Jednak w tym roku przeżywamy to razem z moim NieMężem strasznie! A to dlatego, że Jadzia, lat 4, napisała list SAMA! Siedziała razem ze mną i pytała się jak poszczególne literki się pisze. Pytała i próbowała pisać. Aż tu nagle kilka dni temu oświadczyła, że napisze list do Świętego Mikołaja. I tak zrobiła. Siedziała i pytała mnie jak się pisze każde słowo (które widnieje w jej liście). Dumna jestem ogromnie! Dumna niesłychanie! Szczęśliwa, że HO HO! Myślałam, że poprzednie święta były już świadome, że Jadzia rozumie o co w nich chodzi. Przecież czekała na choinkę, na kolędy (które zresztą śpiewamy cały rok, a ze swojego radyjka przenośnego nie pozwala ich wykasować) i wiedziała co chce żeby ten grubasek w czerwonym ubraniu i białej brodzie, jej przyniósł. A tu taka niespodzianka! Okazuje się, że tegoroczne święta są jeszcze bardziej wyczekiwane. Wydaje mi się bardziej świadome. I to mnie strasznie cieszy boja UWIELBIAM święta. No ale ten temat pozostawię na oddzielny wpis :)

22 listopada 2013

Ubrania nam wywiało...

Nie wiem czy zauważyliście ale Olsztyn z każdym dniem robi się coraz ciekawszy. I nie chodzi mi o osoby bezdzietne. Wręcz przeciwnie! Olsztyn zaczyna się otwierać na rodziny, na tatusiów i mamusie z dziećmi. Uważam, że to super. Jeżeli wydaje Wam się, że wymyślam to zachęcam to przeczytania innych moich wpisów gdyż bywamy i tu i tam ;)

19 listopada 2013

ZROBIŁAM TO!

Powszechnie uważa się, że weekendy są od odpoczywania. Od odetchnięcia, relaksu, spędzenia tego czasu z przyjaciółmi i rodziną. Dodatkowo leniuchujemy i nadganiamy domowe zaległości.  Próbowaliśmy. To nie dla nas. Nie potrafię wylegiwać się w łóżku do 10.  Chodzić w piżamie do 12 i oglądać filmy w telewizji. NUUUUUDA! My potrzebujemy działać! Uwielbiamy być wśród ludzi, a jeszcze jak Ci ludzie spotykają się ze sobą w konkretnym celu (który i nam leży, a raczej krąży we krwi czekając na realizację) to jest REWELACYJNIE!

11 listopada 2013

Dzień, na który czekaliśmy dłuuugo

Rok temu o tej porze pakowałam ubrania, kosmetyczkę i ręczniki. Rozwieszałam pranie. Przed położeniem Jadzi spać, opowiedziałam jej co takiego ma się wydarzyć kolejnego dnia. A wydarzyć miało się coś co zmieni nasze życie... Ekscytacja, wyczekiwanie, strach przed nieznanym, szczęście, wzruszenie i ostatnie chwile w tym stanie... błogosławionym stanie.
12.11.2012 to termin mojego porodu. Wywoływanego porodu. Cała rodzina odetchnęła z ulgą. Mogli spać spokojnie bo NieMąż był w domu. Nie wiem jak u Was ale u mnie było kilka planów awaryjnych jakbym zaczęła rodzić. Musiało być kilka albowiem nie oszczędzałam się i wszędzie było mnie pełno. A tam gdzie ja tam i Jadzia, którą trzeba było się zająć gdyby poród się zaczął... Tak jak już wspomniałam rok temu o tej porze rodzina i przyjaciele (którzy się zakładali że urodzę albo 1.11 lub 11.11 :) ) odetchnęli z ulgą. Mogli spać spokojnie gdyż był przy mnie NieMąż.
Zresztą my też spaliśmy dobrze... a nawet zbyt dobrze!

05 listopada 2013

BABAFEST 2013 i Ja

Słyszeliście o BABIEFEST? A może byliście na niej? My byliśmy pierwszy raz w tym roku. A to już III edycja! Aż wstyd, że wcześniej nie słyszałam! Obiecuję poprawę i żadnej edycji nie przepuszczę! I Wam radzę żebyście śledzili tę BABĘ bo warto!

04 listopada 2013

Wypraw do lasu już więcej wymyślać nie będę!

"WYMYŚLIŁAŚ!." Tak powiedział mój NieMąż kiedy 40min kręciliśmy się po lesie. Tak wymyśliłam! Długi weekend przeznaczyliśmy na odpoczynek. Zwłaszcza, że ostatnie tygodnie u nas intensywne (zwłaszcza weekendy). Po dwóch dniach zmieniania miejsca leżenia postanowiłam, że wychodzimy! I to nie byle gdzie! Wiedzieliście, że koło Olsztyna postawiona została wieża widokowa? Bo my wiemy od jakiś 2 miesięcy tylko nigdy nie mogliśmy się tam wybrać. Dlatego niedzielne popołudnie (po dwóch dniach gnicia w domu) było idealnym momentem na spacer. Zjedliśmy obiad i sruuu ...

Olsztyn tańczy!

Uwielbiam tańczyć! Z Jadźką wygłupiamy się od zawsze. Nawet mój NieMąż bierze udział w moich tańcach wygibańcach :) Kacprowemu udzieliła się nasza miłość taneczna. Tańcuje razem z nami aż miło patrzeć. Co więcej Jadźka nauczyło go tańczyć na łóżku!! Najpierw wskakiwała na łóżko w swoim pokoju i skakała przed lustrem (które ma na przeciwko łóżka na drzwiach szafy), a Kacprowy kładł głowę na łóżku i podrygiwał z nią. Potem Jadzia pokazała mu, że fajniej jest siedzieć koło niej jak skacze... Kacprowy załapał i rzeczywiście sprawia mu to większy fun. W weekend jednak Jadzia pokazała mu, że fajniejsze od siedzenia koło niej gdy skacze jest... skakanie razem z nią. I strach się bać jak patrze na to...
Tym bardziej cieszy mnie fakt, że kolejne super imprezy taneczne szykują się w Olsztynie :)
Dlatego uwaga Kochani 11listopad jest nasz! zabieramy mężów, dzieci i dobre humory i wychodzimy z domu bo Olsztyn tańczy w Hali Uranii. Tak, tak Spotykamy się o 16 w Hali Uranii i tańcujemy :) My już się doczekać nie możemy!!!

Kalendarz w dłoń, zapisujemy plany na 11listopada i DO ZOBACZENIA :)

PS. Pamiętajcie żeby się przebrać ;)

01 listopada 2013

Zastanawia mnie to...

Nie lubię 1 listopada. Cała Polska wyciąga z szafy najpiękniejsze stroje, kupuje najdroższe wiązanki i znicze maszerując na cmentarze. Na cmentarzach ścisk. Przepychanki. Przed cmentarzem stoiska z jedzeniem. Strasznie mnie to dziwi, że ludzie jadą na chwile na cmentarz, a kiedy już tam dojadą to nagle głodnieją i MUSZĄ zjeść frytki, tortille, żelki, orzeszki bądź swojski chleb... tak jakby nie dało rady tego kupić i zjeść w każdy inny dzień. Nie wiem może akurat 1 listopada smakuje to inaczej?!  No ale nie o tym chciałam pisać...