Jutro jest dzień, na który czeka większość osób. Tłusty czwartek. Dzień, w którym bez wyrzutów sumienia wpierniczamy (dosłownie) paczki, oponki i faworki. Nie rozumiem fascynacji jutrzejszym dniem. Nie rozumiem jak można jednego dnia wciskać w siebie bez żadnych zahamowań tyle kalorii, oleju i mało smacznego (za to aromatyzowanego) "dżemu".