29 listopada 2014

Urodziny są tylko raz w roku...

Wszyscy rodzice wiedzą nie od dzisiaj, że urodziny dziecka to jeden z ważniejszych dni w roku. Zapraszamy gości, dekorujemy mieszkanie, kupujemy tort. Może nawet robimy go sami, po to żeby ten dzień był wyjątkowy. Ażeby w tym dniu nasze dziecko wiedziało, że jest najważniejsze. Tak jest kiedy w domu ma się jedno dziecko. Kiedy na świecie pojawia się rodzeństwo sprawy się trochę komplikują. Choć w sumie to komplikują je dorośli.


Każdy na świecie wie, że w dniu urodzin prezent otrzymuje solenizant. Normalna sprawa. Nikt nie robi jakieś głębszej analizy i podchodów. Nikomu z zebranych gości nie jest przykro, że nie otrzymał prezentu.  Co więcej podczas urodzin dzieci w tak zwanych salkach zabaw prezent dostaje również solenizant. To również jest rzeczą normalną. I żadne z dzieci przychodzących na czyjeś urodziny nie oczekuje od innych podarunku. Dzieci wiedzą, że w dniu swoich urodzin będą otrzymywać prezenty.

Z takim samym założeniem wyszłam ja. Kacprowy urodził się w listopadzie, a Jadzia urodziny obchodziła w marcu. Tłumaczyłam jej, że w dniu Jej urodzin prezenty dostanie ona bo to jej święto. Jej dzień. Jej urodziny. Kacprowy natomiast prezenty otrzyma w swoje. Dla Jadzi było to jasne jak słońce. Nie omieszkałam również swojej wizji wyjaśnić rodzinie i zaznaczyć, że tego dnia prezenty dostaje wyłącznie Jadzia. Kiedy przyszedł listopad, a wraz z nim urodziny Kacpra, wiedziałam iż do rozmowy wrócić trzeba. Wyjaśniłam ponownie Jadzi, że prezenty urodzinowe dostają osoby, które maja urodziny. Dla niej było to zrozumiałe. Co więcej, sama za swoje pieniądze kupiła prezent dla brata. Zrobiła laurkę i pomogła przystroić tort. Wybrała nawet smak kremu taki, który lubi jej brat. Zaproponowałam żebyśmy razem urządziły mu przyjęcie. Chciałam żeby zaangażowała się (oczywiście nic na siłę) i nie czuła się odrzucona w tym dniu.  Zrobiłyśmy nawet ciastka z Elmo, o których przypominała mi Jadzia ("Mamo pamiętaj i ciastach z Elmo. Kacper lubi elmo i bedzie mu miło") Wespółnie chciałyśmy sprawić aby dzień urodzin Kacpra był wyjątkowy. I wspólnie nam sie to udało.

Nie jestem entuzjastką robienia dzieciom podwójnych urodzin. Nie uznaje dawania prezentów solenizantowi i rodzeństwu. Bo niby czemu? Zaraz pewnie zaczniecie mówić, że będzie przykro drugiemu dziecku. A Wam jest przykro, że w dniu urodzin partnera nie dostaliście prezentu? Czujecie smutek kiedy na urodzinach mamy nikt wam nie wręcza upominku? Nie! Czemu? Bo wiecie, że w dniu urodzin prezent otrzymuje solenizant. Dlaczego wiec dorośli mieszają w głowach dzieci i snują domysły?! Nie mają pojęcia co czuje dziecko ale wychodzą z założenia, że jest mu przykro. A tak naprawdę (według mnie) to dorośli nie potrafią sobie poradzić z poczuciem winy (?), że prezent otrzymało tylko jedno dziecko. Idąc dalej, jak długo będą obdarowywać drugie dziecko upominkiem? Czekają do jakiegoś określonego wieku czy może tak będzie już do końca? Ja tego nie kupuje. Uwierzcie, mojej Jadzi przykro nie było że tyle prezentów dostał jej brat. Ona wie, że zaraz będą jej urodziny, na których prezenty dostanie TYLKO ona. Bo to będzie Jej dzień. W dniu urodzin brata wspólnie śpiewała sto lat, biła brawo podczas zdmuchiwania świeczek i pomagała rozpakować prezenty.

Przestańmy wyobrażać sobie co czują dzieci. Zapytajmy je lepiej o to. Zaakceptujmy ich uczucia i porozmawiajmy. Nie twórzmy chwilowych nowych reguł. Pokazujmy dzieciom prawdziwy świat i rozmawiajmy o nim. Będzie im łatwiej w życiu kiedy nie będziemy ich oszukiwać. Będą wtedy wiedziały, że mogą zawsze na nas liczyć. A przede wszystkim będą czuły się wyjątkowo w dniu Ich święta. Bo urodziny są tylko raz w roku...





2 komentarze:

Cieszę się, że jesteś!
Twoje zdanie jest dla mnie ważne dlatego jeżeli chcesz je wyrazić nie krępuj się :)