13 stycznia 2014

NEW MAMA DAY

Na początku stycznia w Trójmieście odbyły się warsztaty zatytułowane "NEW MAMA DAY". Z racji tego, iż uwielbiam Trójmiasto oraz poznawać nowych ludzi zapisałam się na nie. Nie znałam tam nikogo co jeszcze bardziej mnie kręciło. Plan mieliśmy następujący: NieMąż z Jadzią mają kilka godzin przeznaczonych na wzmocnienie więzi córka- tata (zwłaszcza, że dawno nie robili sobie wypadów sami), a ja z Kacprowym ruszamy na warsztaty. W emailu dostałam informację, iż jest to spotkanie bez dzieci jednakże maluchy karmione piersią są mile widziane. Kacprowego piersią karmię? Karmię więc wszystko się zgadza.

 Wyruszyliśmy z samego rana. Wiecie jak to jest z dzieciakami... W Trójmieście byliśmy po 9. Idealna godzina na śniadanie. A się chce jeść to gdzie? Oczywiście Ikea. Swoją drogą nie wiedziałam, że tam serwują śniadania! Zjedliśmy, po Ikei pobuszowaliśmy i co? I się spóźniłam!!! Nie wiem czy tylko ja potrafię przyjechać 1,5 godziny przed czasem, a mimo wszystko się spóźnić?! Na szczęścia zajęcia zaczęły się chwilkę później...

Wchodzę na warsztaty i patrzę... a tam dzieci brak. Po chwili zauważyłam Panią z małą dziewczynką na rękach. Myślę sobie ok. Bez paniki! Kacprowy jeździ ze mną w tyle miejsc, że brak towarzyszy do zabaw nie jest powodem do zamartwiania się. Po chwili o ciszę poprosiła jedna z organizatorek i podziękowała za tak liczne przybycie i... zaznaczyła, że na warsztaty te miałyśmy przyjść bez dzieci. WTF??? Od razu wyjęłam telefon i sprawdziłam emaila od nich, w którym wyraźnie było napisane iż maluchy karmione piersią są mile widziane. Chciała mnie ośmieszyć? Upomnieć publicznie?Nie wiem ale było to nie fajne. Dodatkowo taki tekst na dzień dobry jest ogromnym nietaktem! Jednak ja do głowy tego nie wzięłam i olałam totalnie. W nosie organizatorki, liczy się kontakt z innymi mamami. Po tym krótkim jakże nie ciekawym wystąpieniu zaczęły się warsztaty z psychologi koloru. Pani zaserwowała nam wykład o kolorach i fasonach ubrań jakie powinnyśmy nosić. Dodatkowo pokazała parę sztuczek jak kamuflować swoje niedoskonałości. Dowiedziałam się również, że noszenie workowatych bluzek jest złym pomysłem... Naprawdę? Ja je uwielbiam!
Po pierwszych zajęciach odbyła się kilku minutowa przerwa, na której to miałyśmy się lepiej poznać. Zabawa polegała na tym, iż zostałyśmy podzielone na 5 grup. W każdej z grup został wyłoniony kapitan, który miał zebrać informację o każdej mamie ze swojej grupy. Miałyśmy na to 10min. Po upływie tego czasu kapitan miał przedstawić mamy... W praktyce wyszło to tak, że mamy dopowiadały to czego kapitan zapomniał. Po krótkiej charakterystyce każda mama otrzymywała torebeczkę z prezentami. Bardzo miło słuchało się innych mam. Jednakże ja siedząc z Kacprowym śpiącym na rękach nie miałam szansy wziąć udziału w tej grze... Co więcej organizatorki, które widziały siedząca mnie na krześle (bo nie wierzę, że jako jedyna z biegającym roczniakiem nie rzuciłam się w oczy!)  nie zadały sobie minimum wysiłku aby podejść. Ja tu nie mówię o tym, że miały podbiec do mnie z torebeczką prezentu (chociaż uważam, że powinnam ją dostać bo brałam udział w warsztatach i dla mojej skromnej osoby była przydzielona jedna) ale zapytać się jak mam na imię i czy przedstawiłabym się wszystkim. Widać tylko ja tak uważam i mam minimum kultury. Zostałam TOTALNIE OLANA! Nie wiem czy chciały mnie ukarać za to, że z dzieckiem przyszłam? A może nie czuły potrzeby mnie przedstawiania gdyż większość mam tam będąca znała się już. Coby nie było organizatorki dały plamę nie szanując mnie jako człowieka i osobę, która w warsztatach udział wzięła. Także nie miałam szansy przedstawić się innym mamom, a inne mamy nie miały szansy mnie poznać. Oczywiście w trakcie całych warsztatów nawiązałam kontakt z niektórymi mami i miałyśmy szansę porozmawiać. Coby nie było niesmak pozostał!

I tu powinnam opisać co jeszcze działo się na tych warsztatach ale wybaczcie skupić się nie mogłam! Kacprowy się obudził  latał po sali, zaczepiał inne mamy a ja całą uwagę poświęciłam jemu. Powiem Wam szczerze, że chciałam wyjść. Bo po co siedzieć w miejscu gdzie człowieka totalnie olali?! Zwłaszcza, że mam wysokie poczucie własnej wartości i uważam (a nawet wiem), że stać mnie na więcej! Z drugiej strony wiedziałam jednak, że Jadzia potrzebuje spędzić trochę czasu z tatą więc zacisnęłam zęby i zostałam pokazując klasę (którą posiadam). Udzielałam się nawet w warsztatach bo do szarych myszek to ja nie należę. Bardzo podobały mi się zajęcia z panią Martą- psycholog. Bardzo ciepła i miła kobieta, a w dodatku z ogromną wiedzą.
Warsztaty się trochę przeciągnęły, Kacprowy był już śpiący, a Jadzia z tatą czekali już pod hotelem w aucie. Postanowiłam więc wyjść wcześniej.

Była jedna rzecz (oprócz wykładu z Panią Martą), która mi się spodobała. Mianowicie poczęstunek, którym były suszone owoce i warzywa w miseczkach. Pomysł genialny!  Na pewno wcielę go w życie :)

Cóż więcej dopisać... szkoda wielka, że nie została mi dana szansa się przedstawić, a innym mamom poznać mnie... Szkoda bo pozostała niechęć, zniesmaczenie i smutek...


Źródło: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.416190501817228.1073741835.375375679232044&type=1

19 komentarzy:

  1. Ehhhh faktycznie szkoda, że tak wyszło:( Organizatorzy zawsze powinni mieć na względzie mamy z małymi dziećmi. Sama wiem, że nie łatwo zorganizować takie warsztaty ale nie jest to niemożliwe:)
    Nie martw się. Niedługo u nas znów zorganizujemy takie spotkanie dla mam a wtedy na pewno w końcu będziemy miały okazję się poznać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem szczerze, że jestem trochę zdziwiona że ktokolwiek głos zabrał. Zazwyczaj jak pisze się prawdę i niewygodne rzeczy to mało kto komentuje ażeby nie podpaść innym. Dlatego też cieszy mnie bardzo, że zabrałaś głos :) Nie ma się czego bać i swoje zdanie warto mówić głośno :)
      Fajnie, że będzie spotkanie. Mam nadzieje, że tym razem dojadę!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Jedna wielka żenada, szkoda, że nie podałaś linku do wydarzenia, organizatorów. Brak klasy i taktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. New Mama Day organizowane przez Trójmiejskie mamy, które jak mniemam sa połączone z Trójmiejskimi blogerkami... Brak klasy i taktu! ZGADZAM SIĘ

      Usuń
  3. Kochana... niech żałują, że cię nie poznały ;P
    One więcej straciły :) I brawo-podziwiam, że zostałaś. Ja czasem jestem tak onieśmielona, że ię kurczę i czasem chcę się schować. W sobotę spotkanie więc tu się znów spotkamy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Karola, a ja wczoraj komentarz napisałam. Nie pojawił Ci się do zatwierdzenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie było... może dlatego, że grzebałam i próbowałam to i owo zmienić...

      Usuń
  5. Bardzo dobrze, że napisałaś uczciwie, jak było i jak się poczułaś. Szanuję Cię za to jeszcze bardziej. Może ktoś z organizatorów przeczyta i przemyśli... Może Twój post coś zmieni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię, że wejdą... chociaż nigdy nie mów nigdy. Tak czy inaczej świata nie zmienię... Mogę natomiast być szczera wobec siebie, a że nie owijam i mówię jak jest to już inna sprawa. Nie ma co się przymilać i na siłę w pewne kręgi wchodzić...

      Usuń
  6. jedyne co zostaje powiedzieć to żenada...

    OdpowiedzUsuń
  7. Co za głupi pomysł , żeby takie warsztaty robić bez dzieci? Hello! Czy to tak trudno położyć mate parę zabawek i ewentualnie jakiś przewijak? Poza tym powinny przy zgłoszeniu na warsztaty zapytać się czy będzie ta osoba z dzieckiem czy bez. No nie popisały się ..nie wspominając o komentowaniu osoób z dziećmi. Trójmiasto ma krechę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bo to NEW MAMA DAY... może ta NEW mama bez dzieci chodzi :)

      Usuń
  8. Jestem w ciężkim szoku aczkolwiek po ostatnich blogowych aferach i aferkach wszystkiego już można się spodziewać ;)

    Też należę do osób, które zdanie swoje głośno wypowiadają przez co na pewno mam więcej wrogów niż przyjaciół, aleeee! wolę mieć choćby jednego szczerego przyjaciela niż stado fałszywych znajomych ;)

    Kasia z bloga Ile d'Amour ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bieżąco widocznie nie jestem bo o niczym nie wiedziałam... zresztą tam gdzie są baby tam i afery. Poza tym mi trochę szkoda czasu śledzenie tego.

      Trzeba mówić co się myśli zwłaszcza w dzisiejszych czasach kiedy wszyscy są przemili bo kiedyś dana znajomość może się przydać.

      Bloga znam, podczytuje :) Pozdrawiam

      Usuń
  9. Piszą że można wziąć a potem okazuje się że nie? dobrze że chociaż pani Marta okazała się fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przecież od początku było wiadomo, że to spotkanie TYLKO dla mam, nie umiecie czytać? Nie rozumiem tej rozmowy. A.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdyby więcej takich artykułów było w gazetach... To może w końcu chciałoby się je czytać!



    Moja stronka ... fajowezabawki.pl

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś!
Twoje zdanie jest dla mnie ważne dlatego jeżeli chcesz je wyrazić nie krępuj się :)