15 października 2013

Warsztaty "Mamo to ja"

W ubiegły poniedziałek w Olsztynie odbyły się warsztaty "Mamo to ja". To już moje drugie warsztaty organizowane przez ten magazyn. Pierwsze odbyły się w maju i nie byłam z nich zadowolona, a dokładniej mówiąc nie podobało mi się iż specjaliści mówili podręcznikowo o dzieciach. A jak wiadomo zachowanie dzieci mają się nijak do tego co piszą w podręcznikach. O czym poinformowałam emailowo odpowiednie osoby. Odpowiedzi niestety nie dostałam... ale nie o tym chcę pisać.

Na październikowe warsztaty zdecydowałam się pójść razem z koleżankami gdyż zaciekawił mnie jeden temat a mianowicie "Zdrowy i spokojny sen maluszka". Oczywiście miło było mi też posłuchać Majki opowiadającej o chustonoszeniu (zwłaszcza, że rozpoczął się tamtego dnia Międzynarodowy Tydzień Bliskości) i pooglądać przepiękne chusty Lenylamb. Tematy, które towarzyszyły nam tamtego dnia to:
-Karmienie piersią i rozszerzanie diety dziecka,
- Pielęgnacja i stymulacja rozwoju,
- Jak bezpiecznie przewozić dziecko w aucie,
- Pierwsza pomoc (a jak już pisałam tego nigdy nie jest za mało!)
Warsztaty odbywały się w Warmińskim Hotelu, w dwóch sala konferencyjnych jednocześnie... Ja byłam w sali numer 1 i było... tragicznie!
Za mała sala jak na tyle osób. Dodatkowo kiedy ktoś wjechał wózkiem to wyjście z sali graniczyło z cudem. Kolejną kwestią był brak klimatyzacji (albo słabo działająca) bo "zapach" pieluch robił swoje...
Jednak najbardziej co mi przeszkadzało to gadanie! Bezczelne, głośne i drażniące GADANIE! I to nie Pani, która wygłaszała swój monolog (który opierał się na statystykach i drażniącej reklamie produktu w każdym zdaniu!)... Gadanie mam, które przyszły... no właśnie po co przyszły?
Dziś podczas spotkania z ów koleżankami (było super dziewczyny!!!) zastanawiałyśmy się nad tym.

Mamy, które przyszły na te warsztaty mogę podzielić na dwie grupy.
Pierwsza grupa to Początkujące mamy.
Młode mamy (świeżo upieczone mamy) nie znają innym młodych mam. Czują się osamotnione, zagubione i szukają kontaktu z innymi mamami. Takie warsztaty są doskonałym miejscem gdzie młoda mama może zapoznać inne, powymieniać się email'ami bądź telefonami i pospotykać się w innych okolicznościach. Dodatkowo może posłuchać fachowych porad specjalistów. Jej wątpliwości mogą zniknąć. Jej obawy zostaną rozwiane bądź dowie się iż powinna udać się do lekarza w celu upewnienia się. Usłyszy również żeby uwierzyła w swoją intuicję oraz że każde dziecko jest inne i wyjątkowe. Dodatkowo miło jest wyrwać się z domu, w kulturalne miejsce gdzie można miło spędzić przedpołudnie.

Druga grupa mam to mamy gawędziary.
Są to mamy, które przyszły na warsztaty w celu pogadania z koleżankami, z którymi przyszły. Ja nie mówię, że jest to złe. Ba! Uważam nawet, że dobrze jest przyjść z koleżanką gdyż można podczas wykładu po cichu wymienić zdanie na dany temat. Jednak na tych warsztatach po cichu to mówili specjaliści. I to jest przykre... Mamy rozsiadły się na krzesłach i zaczęły dyskutować ze sobą o swoim życiu, sprawach, planach i kłótniach rodzinnych. To było straszne! Jeden wielki rynek z przekupami! Ja nie mówię (i nigdy tego nie mówiłam), żem święta... ale minimum szacunku do drugiej osoby trzeba mieć. Przecież można spotkać się z koleżankami w każdy inny dzień tygodnia i pogadać, pozwierzać się. Można nawet pośpiewać razem jak się ma ochotę.. Jednak gdy nadarzyła się okazja BEZPŁATNYCH warsztatów to te mamy pomyślały, że będa one odpowiednim miejsce na towarzyskie schadzki!
Z warsztatów nie wyniosłam nic (niestety) Słyszałam pojedyncze zdania bądź statystyki i przekonywanie do danej firmy...
Przepraszam, kiedy Majka Mazur (doradca do spraw noszenia dzieci w chustach i nosidłach miękkich) stanęła na środku i zaczęła opowiadać o chustach na sali rozmowy stały się cichsze... choć ciszy nadal nie było.

Nie polecam tych warsztatów pomimo ciekawej tematyki. I apeluje jeżeli jesteście na jakichkolwiek warsztatach/wykładach/ ćwiczeniach to szanujcie drugiego człowieka i to co ma Wam do powiedzenia...

PS. Zapomniałam dodać, że poznałam Asię HUBISIOWĄ, która również była natych warsztatach tylko w sali numer 2 (na jej blogu możecie przeczytać jej relacje) - pozdrawiam :)

1 komentarz:

  1. Karolina, ale pojechałaś :-). Ale masz całkowita rację. Tak właśnie było! Ja już na pewno więcej się na te warsztaty nie wybiorę. Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś!
Twoje zdanie jest dla mnie ważne dlatego jeżeli chcesz je wyrazić nie krępuj się :)